dziś za oknem w cieniu +38 stopni. ostatnią rzeczą jaką należy robić w taki upał to coś gotować. ja od kilku dni karmię się tylko zielonym, chłodnym.
wielka micha fioletowej sałaty... i czerwony agrest.
to jest to ... co dzień nieco inna kompozycja.
u Pana Ziółko kupiłam piękną fioletową dębolistną sałatę... dużo jedzenia na kilka dni.
dziś wrzuciłam do mojej ulubionej kobaltowej miski:
- sałata porwana na nieduże kawałki
- czerwona cebula pokrojona w cieniuśkie piórka, nieco posolona by zmiękła
- szczypior od tejże cebuli też oczywiście pokrojony
- natka pietruszki
- pomidor bez skórki pokrojony byle jak w spore kawałki
- ogórek małosolny pokrojony w paseczki
- paski białej papryki
- mozzarella z oliwy (przepis we wczorajszym wpisie)
wszystko delikatnie wymieszałam a na koniec, jako słodki akcent dorzuciłam kulki agrestu przekrojone na pół.

czerwony agrest z działki, bardzo lubię ... pewnie dziś wyląduje w jogurtowym koktajlu. upiekłabym tartę agrestowa, ale z tym muszę poczekać aż upały zelżeją.
środowa wielka micha sałaty
nieco inny zestaw składników:
- oczywiście sałata
- cebula czerwona w cieniutkich piórkach
- pomidor bez skórki
- ogórek małosolny
- czarne oliwki
- i kulki mozzarelli
sos: oliwa, sok z cytryny i starta skórka, czosnek kiszony, peperoncino, sól, pieprz i odrobina wody by sos był lżejszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz